wtorek, 5 grudnia 2017

Od Maddie

Nie mogłam uwierzyć że spotkałam Alex. Chyba wieki jej nie widziałam.
-Kiedy wróciłaś?-zapytałam.
-Jakiś czas temu.
-Czemu się nie odzywałaś?
-Mam sporo na głowie. Pracuje u nas w szpitalu.
-Na prawdę?
-Odwiedzisz mnie tam kiedyś?
-Wiesz co... nie za bardzo. Wolałabym się spotkać gdzieś indziej.-dodałam widząc jej minę.
-Co tam u Ciebie słychać?
-Leci pomału. Nie zrobiłam na razie kariery tak jak ty ale jakoś daje radę. Pracuję z bratem u nas w zakładzie.
-Jako mechanik?
-Tak.
-To dobrze. Co tam słychać u braci i rodziców?
Zamilkłam. Alex o niczym oczywiście nie wiedziała.
-Tata nadal pracuje a u braci dobrze. Młody przeżywa okres buntu.
-A u mamy?
-Nie żyje.-zaskoczyło mnie to jak łatwo przyszło mi to powiedzieć.
Alex zamilkła i było widać że nie wie co powiedzieć cz zrobić.
-Przepraszam nie wiedziałam..
-Nie szkodzi.
-Ale jak?
-Choroba. Właśnie do niej szłam. -kiwnęłam głową w stronę cmentarza.
-O... to nie będę przeszkadzać.
-Co jutro robisz?
-Pracuję.
-A wieczorem.
-Nic w zasadzie.
-Wychodzimy gdzieś się zabawiać. Jutro już piątek.
-Sobotę akurat mam wolną. Było by fajnie gdzieś wyskoczyć.
-Super to jesteśmy umówione.
-Masz ten sam numer?
-Tak a ty?
-Taki sam.-uśmiechnęła się.
-To super. Jesteśmy w kontakcie.
Pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Fajnie było znowu się spotkać. Tak po latach bez kontaktu. Może uda się odnowić kontakt? Fajnie byłoby odzyskać przyjaciółkę.
Weszłam przez wielką metalową bramę cmentarza i skierowałam się w stronę grobu mamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz