poniedziałek, 27 listopada 2017

Od Maddie

Dokręcałam alternator kiedy nagle ktoś krzyknął zaraz za moimi plecami.
-Maddie!!!
-Cholera!!-wrzasnęłam kiedy uderzyłam się w palec.-Sam co chcesz?!
-A tak sprawdzałem czy jesteś-powiedział przechodząc obok mnie.
-Niech Cię diabli. 
-Ok, w piekle są najfajniejsze dziewczyny.-mrugnął do mnie.
-Matko ty masz dopiero 16 lat...-przewróciłam oczami. 
-Mniejsza, masz gościa.
-Ja?
Spojrzałam w stronę domu i zobaczyłam tam nie kogo innego jak Mike'a. 
-Miki!-pobiegłam i wpadłam mu w ramiona. 
Zrobił ze mną pełny piruet po czym postawił mnie na ziemi
-Znowu uciapiesz mnie smarem
-Rzeczywiście, może najpierw się wykąpie. 
-Nie żebym marudził.. lubię Cię i taką.
-Lubisz? Kochaniutki ty mnie ubóstwiasz-pacłam go z łokcia w bok.
-No tak..
Szybki prysznic i byłam już gotowa do wyjścia.
-Gdzie idziesz? Cześć Mike.-dopadł nas tym razem mój starszy brat wchodząc do domu.
-Gdzie z tymi buciorami? Sprzątałam cały ranek. Obiad masz na kuchence, był dziś koleś od światła. Tata jest u Roba a Sam gdzieś polazł, mam nadzieje że w poszukiwaniu rozumu. Wrócę około północy nie czekajcie z kolacją.-odparłam wychodząc wraz z przyjacielem z domu.
-Podziwiam Cię. Sama z tym wszystkim..
-Nie narzekam. Gdzie mnie zabierasz?
-Na obiad do mnie. 
-Co twoja mama upichciła?
Mike był moim najlepszym przyjacielem od piaskownicy. Był dla mnie jak brat i to bliźniak mimo iż różniliśmy się niemiłosiernie. Jego rodzice byli bogaci, prowadzili własne firmy a mimo to nie wychowali go na typowego banana. Lubili mnie i nie mieli nic przeciwko naszej przyjaźni mimo iż ja nie pochodziłam z tak bogatego domu jak mieli oni. 
-Jeszcze nie wiem, mam nadzieje że będzie Ci smakowało.
-Słuchaj mi zawsze smakuje kuchnia twojej mamy!!-zaśmiałam się.

Podobny obraz

***

Późnym wieczorem wracałam od Mike sama do domu. Chciał mnie odprowadzić ale zabroniłam mu. Chciałam pobyć trochę sama. Zresztą zamierzałam jeszcze wstąpić w odwiedziny do mamy. 
Kiedy przeszłam drogę i skierowałam się w przeciwną stronę niż mój dom minął mnie samochód. Muzyka dudniła już zanim było można go zobaczyć. Samochód zatrzymał się z piskiem i na wstecznym podjechał do mnie. Uchyliły się szyby.
-Malutka powieść Cię?
-A oberwać chcesz?
-Ostra, lubię takie. 
-A ja nie lubię takich oblechów jak ty. Przykro mi... a nie jednak nie. 
Ruszyłam szybciej mając nadzieję że odjadą. Niestety tak się nie stało.
-Czego chcecie?-zapytałam wkurzona,
-Co taka pyskata ślicznotka robi tu sama o tej godzinie?
Żałowałam że rodzinny grobowiec znajdował się na cmentarzu w tej gorszej części miasta. Zawsze było tu pełno takich mend. 
Olałam ich komentarze i włączyłam muzykę w słuchawkach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz